Lepszy smoczek w garści

Zabawa w chowanego

EWA / Córeczka tatusia:

To co teraz widzę, co mogę podrzeć rączkami, pogryźć ząbkami albo porysować kredką, jest prawdziwe. Smoczek, który leży w moim łóżeczku, jest dla mnie bardziej prawdziwy niż taki smoczek, który gdzieś zniknął. Smoczek, który jest tutaj i teraz, ma w sobie wszystko ze smoczka. Mogę zaraz sprawdzić, czy nie utracił swoich magicznych mocy. To na pewno dobry smoczek. A ten drugi? Czy to jeszcze smoczek? Jeśli nawet go znajdę, to czy będzie jeszcze miał wszystkie smoczkowe zalety?

To za dużo pytań i za mało odpowiedzi jak na takiego maluszka jak Ewusia. Dlatego nie myślę dużo o tym, czego nie ma. Myślę o tym, co mam pod ręką. Już wiem, że to też może zniknąć, jak ten drugi smoczek. I dlatego gdy widzę coś, co lubię, robię wszystko, żeby to mieć tu i teraz. I mieć z tego wielką radość, której nie da mi taki smoczek, który zniknął albo taki dopiero obiecany.

Tatuś i mamusia tego nie rozumieją. Jestem na nich bardzo zła, gdy ciasteczko, smoczek albo telefonik są tak blisko, a oni mówią „nie”. Bo jedno już jadłam i może dostanę, ale później. Bo to nie dla dużych dzieci. Albo że to w ogóle nie dla dzieci. Ciasteczko, smoczek i telefonik są przyjemne tu i teraz, są bardziej przyjemne niż myślenie o ciasteczku, smoczku i telefoniku. Nie chcę czekać aż będą kiedyś – dlatego krzyczę, płaczę, a czasem szczypię. Im bardziej rodzice zakazują albo obiecują, tym bardziej jestem zła i robię to wszystko, żeby mieć te wspaniałe rzeczy teraz. Bo teraz są, a za chwilę może ich nie być.

Zaraz, zaraz… Tatusiu, czy tam na stoliku to… smoczek??? Mówisz, że duże dzieci, takie jak ja, nie potrzebują smoczków? O nie… JA-CHCĘ-SMOCZKA!!!

Lepszy smoczek w garści niż obiecanki-cacanki.

[EWA / Córeczka tatusia]

TATA:

Czy Ewusia ma silną wolę? Tak, jeśli nikt nie wystawia tej woli na próbę. Potrafi oprzeć się pokusie zjedzenia zupy, umycia rączek czy pójścia spać. Gorzej z jedzeniem ciasteczek, ssaniem smoczka czy zabawą telefonem. Ewusia sama z siebie raczej z tymi pokusami nie walczy, a nasza odmowa powoduje w najlepszym wypadku płacz, a w najgorszym wpędza ją w czarną rozpacz.

Jak zapobiegamy takiemu rozwojowi wypadków? Dbamy o to, by obiekt pożądania znalazł się w miejscu bliżej nieokreślonym, z dala od Ewusiowych oczu, uszu i każdej części ciała, która mogłaby zdemaskować jego obecność. W takim oddaleniu od zmysłów Ewusi obiekt przestaje dla niej istnieć. Ewcia zwykle nie szlocha z powodu zaginięcia ulubionego smoczka, jeśli tylko pochłonie ją ulubiona bajka. Nie cieknie jej też ślinka na myśl o kolejnym ciasteczku, gdy owo ciasteczko zostanie skutecznie przed nią ukryte. Wszystko w myśl zasady, że czego oczy nie widzą, uszy nie słyszą, a rączki nie dotkną, tego Ewci nie żal.

Korzystając z tej niezwykłej prawidłowości, my, rodzice Ewci, bawimy się z nią w chowanego – chowając co i rusz wszystko, co nasza mała królewna polubiła za bardzo. W zakamarkach półek z książkami lądują zatem telefony komórkowe. W kuchennych szafkach upychane są ciastka i banany, które Ewusia kocha nad życie. Smoczki nie mają jeszcze stałej kryjówki, dlatego najczęściej to one nieopatrznie zostawiamy „na widoku”, wywołując kryzysy na linii oszukiwane dziecko – „sprytni” rodzice.

Ta zabawa w chowanego służy wyższym celom – ma zapobiec wykształceniu u Ewci nawyków, których nie pochwalamy. Sęk w tym, że część z tych nawyków z łatwością stwierdzamy… u siebie. Przykład? Czekolada. Jeśli nie znajdzie się w naszym sklepowym koszyku, możemy się bez niej obejść miesiącami. Wystarczy, że jest w domu, a jej zapasy topnieją szybciej niż bałwan wiosną. Inny przykład? Telewizor. W czasach telewizyjnej abstynencji, gdy odbiornika TV nie ma pod naszym dachem, z łatwością znajdujemy sobie inne rozrywki. Kiedy telewizor figuruje na liście posiadanych „mebli”, wieczorem będzie włączony choćby dla zasady.

Jaki z tego wniosek?

Czasem lepiej mieć pokój bez okien, niż apartament z widokiem na zakazany owoc.

[TATUŚ CÓRECZKI]

Taki widok to może być prawdziwa tortura. Jak się okazuje – bez względu na wiek 😉

3
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
Damian Malorny
Gość

Nasza starsza córka lubiła smoczek, natomiast nasze bliźniaczki niestety, albo stety są bezsmoczkowe 😉