Powrót do teraźniejszości

Kilka słów o tym, jak dzieci pojmują czas i o tym, jak odkryłem darmowy trening mindfulness.

EWA / Córeczka tatusia:

Zaczynam budować domek z klocków. Wchodzi tatuś i pyta, czy chcę kanapeczkę. Mam prawie pusty brzuszek i lubię kanapeczki, dlatego kiwam głową, że „tak”. Ale tata nie daje mi kanapeczki, tylko wychodzi. Kiedy wraca, mam już całkiem duży domek z klocków. Tata kładzie na stole talerzyk, na którym są kanapeczki. Prosi mnie, żebym zaczęła jeść.

Ale teraz nie chcę kanapeczek. Lubię je, ale teraz ich nie chcę. Tata pytał mnie kiedyś, a teraz jest teraz. A teraz chcę mleczko i mówię to tatusiowi. Tata nie daje mi mleczka, tylko znowu wychodzi. Wraca z nim, gdy dom z klocków jest już gotowy. A ja teraz nie chcę mleczka!

Dlaczego tatuś ciągle pyta czy teraz czegoś chcę i nie daje mi tego teraz, tylko… tylko… jak już domek z klocków jest gotowy? Albo pyta, gdy bajka się zaczyna, a przynosi, gdy bajka już trwa? Tym razem wypiję to mleczko, ale mam nadzieję, że to ostatni raz…

 


TATA:

Dla mojego dziecka liczy się niemal wyłącznie to, co dzieje się teraz.

Ile trwa „teraz”? To taki krótki czas między „t” i „z”. Przed chwilą jeszcze nie było teraz, a za chwilę już go nie będzie.

Przykład? W tej chwili moja córeczka potwierdza, że chce kanapeczki, ale czas którego potrzebuję na ich przygotowanie wystarczy, żeby w nowym „teraz” była tym kanapeczkom mniej przychylna lub wręcz wrogo do nich nastawiona. Teraz chce iść spać, ale nowe „teraz”, np. po umyciu zębów, już zasypianiu nie sprzyja.

Przeszłość Ewusi to niecałe dwa lata. Na wspomnienia ma jeszcze czas. Przyszłość to dla Ewusi wielka zagadka. Mając dwa lata, trudno  wyobrazić sobie, czego można się spodziewać po przyszłości, choćby tej nieodległej. Tajemnicza przyszłość może się wydawać mniej atrakcyjna niż to, co dzieje się tu i teraz, gdy prawie każda chwila przynosi coś nowego. Zapewne dlatego Ewa podziwia czas teraźniejszy i, myśląc o tym co teraz, nie wybiega w przyszłość nawet o 5 minut.

Jakże to inne od tego, co doświadczają dorośli. To, co już było i to, co dopiero będzie, zajmuje nas często bardziej niż to, co właśnie się wydarza. Dzieci uczymy pojęcia przeszłości i przyszłości. Sami musimy uczyć się koncentracji na tym, co tu i teraz. Służą temu specjalne treningi uważności (mindfulness), które pozwalają zastąpić ciągłe rozmyślanie o przyszłości i przeszłości skupieniem na chwili obecnej.

Prowadzenie tych treningów wymaga ukończenia odpowiednich kursów, a udział w nich jest zwykle płatny. Ja ze zdziwieniem odkryłem, że w zajęciach uczestniczę codziennie za darmo – prowadzi je moja mała, dwuletnia mistrzyni mindfulness, która żadnych dyplomów w tej dziedzinie nie posiada.

Jak to wygląda u Was? Czy w swoich domach też macie małych mistrzów „tu i teraz”? 🙂

Dodaj komentarz

avatar