Ulepimy dziś bałwana?

Ulepimy dziś bałwana

Kilka słów o tym, dlaczego Ewa zostanie w przyszłości bałwanologiem.

 

EWA / Córeczka tatusia

Olaf to mój ulubiony bałwanek. Anna i Elsa ulepiły go, kiedy były małe. Ja też jestem mała i chciałabym mieć swojego Olafa. Dlatego często pytam tatę: czy ulepimy dziś bałwana? Tata mówi, że chce, ale… zawsze jest ale. Dzisiaj? Nie ma śniegu. A jak pada śnieg, to za mokry. Teraz? Teraz jestem jeszcze trochę chora, ale jak wyzdrowieję to na pewno ulepimy. Chyba że będzie smok. Bo jak na dworze jest smok, to Olaf może nie mieć czym oddychać. Może dlatego ulepiliśmy na razie tylko jednego bałwana. Ale nawet wtedy szybko zrobiło się ciepło i z tego ciepła bałwan upadł na głowę. Od tamtej pory bałwana oglądam prawie tylko w bajce. No i ostatnio w rosole pływał nos Olafa, ale tata go zjadł. Może jak bałwan będzie bez nosa to już mu ten smok nie będzie przeszkadzał??


TATA

Jak jest zima, to musi być ciepło. Sorry, taki mamy teraz klimat! Może ulepimy bałwana… jutro? Mówicie, że jutro będzie futro? Po co wam futro? Jest 5 stopni!

Dzisiejsza Polska to nie jest (k)raj dla bałwanów. Wiem o czym mówię, bo o bałwanie śpiewam niemal codziennie. Dziwnie się nuci „Ulepimy dziś bałwana?”, gdy lepienie jest prawie stale niewskazane lub niemożliwe.

W naszym mieście śnieg leżał zaledwie przez kilka dni. Przez większość tego czasu Ewa była chora. Przyczyny choroby mogły być różne, ale na pewno nie pomogło jej powietrze, któremu daleko było do świeżości morskiej bryzy.

Kiedy Ewa osiągnęła już względnie dobrą kondycję, śniegu zwykle nie było. A jeśli już nawet szczęśliwie się utrzymał, to za oknem mieliśmy prawdziwą „Krainę Smogu”. Z dwojga złego wolałem kisić dziecko w mieszkaniu niż przywitać się z trującą chmurą po przekroczeniu progu.

I tak oto Ewcia, z „Ulepimy dziś bałwana?” na ustach, ulepiła tej zimy całego jednego bałwana. W pozostałe dni uzupełniała swoją wiedzę na temat warunków niesprzyjających dla lepienia bałwanów. Może kiedy dorośnie, zostanie bałwanologiem, który przekaże kolejnym pokoleniom wiedzę o śnieżnych istotach, niegdyś zamieszkujących Ziemię.

Niegdyś, bo populacja bałwanów topnieje w oczach. Bałwany chyba coraz częściej ukrywają się w miejscach niedostępnych dla ludzi, bo w moich stronach od dawna żadnego nie widziałem. Czy to oznacza, że gatunek Olafa jest zagrożony wyginięciem? Czy śnieg, który stanowi podstawę diety bałwanów, stanie się w naszym kraju rzadkim gościem? [Tak, tak, usłyszałem śmiech, który dobiega z południa Polski. Wiem, że Wasze domy zasypało w tym roku po sam dach, ale dane meteorologiczne wskazują, że to jednak wyjątek od reguły  😉 ]

Na razie temperatura na zewnątrz rośnie, więc Ewci pozostaje lepienie bałwana z ciastoliny i masy solnej. Szczęśliwie temperatura głowy ustabilizowała się w okolicach 36,6. I dlatego mocno wierzę, że gdy śnieg wreszcie spadnie, z radością przeznaczymy kilka marchewek na cele inne niż spożywcze. A kolejne życzenia urodzinowe dla Ewci zacznę od tego, żeby zimą miała śniegu jak lodu. Wtedy na pewno ulepimy bałwana!

Dodaj komentarz

avatar